na odwr. napis oł. l.g.: 35 x 49 | Nr. kat. 404 | tempera | „Ptaki“ | 1949 ? | wł. Wanda Jarema
Gwasz Ptaki, choć ma tytuł jeszcze odnoszący do konkretnego motywu ze świata natury, jest już w istocie pracą abstrakcyjną. W końcu lat 40. artystka zostawiała za sobą kompozycje figuralne i takie, które, choć z trudem, dawały się „odczytać“ w sposób właściwy zwykłym przedstawieniom osób, scen i rzeczy. Skierowała większą uwagę nie na wyglądy, a na budowę, strukturę obrazu. Nadchodząca zmiana miała też swój wyraz czysto techniczny. Tradycyjne gwasze miały ustąpić miejsca obrazom łączącym malarstwo z monotypią – te zdominowały twórczość artystki w latach 50.
Patrząc przekrojowo na teksty poświęcone sztuce Jaremy, można dostrzec pewną dominantę – ruch, dynamika, rytm i taniec stały się głównymi kategoriami opisu. [...] Faktycznie permanentne poruszenie jest istotną cechą ogromnej większości prac Jaremy. Problem jednak w tym, czemu ono służy, jak objawia się w przestrzeni malarskiej, jaki jest jego wpływ na figury. Wszystko wskazuje bowiem, że Jaremę fascynował nie tyle sam ruch, ile jego formotwórcza siła, dynamika i sprawstwo materii, proces rozwoju „od bezruchu do coraz szybszego obrotu“ – jak określał to Przyboś. Niewątpliwie artystka stopniowo odchodzi od naśladowania ruchu obiektów rzeczywistych: w szkicach i gwaszach z lat trzydziestych i czterdziestych widać jeszcze, że nośnikami ruchu są konkretne postaci, sylwetki ludzkie i zwierzęce, obiekty nieożywione i elementy krajobrazu, jednak od początku lat pięćdziesiątych formy, które prezentuje Jarema, tracą referencyjny związek z pozaobrazowymi obiektami. Źródłem wszelkiego poruszenia – dynamiki, fizycznych przesunięć, napięć i wrażeń – jest proces konfrontowania się form. [...]
Procesy natury, reprodukcji genetycznej z nieskończonym repertuarem heterogenicznych form, powieleń, przesunięć i mutacji były dla Jaremy największą inspiracją. Co istotne, nie chodziło o naśladowanie ich efektów, ale o tworzenie sztuki według analogicznych mechanizmów. Zapewne właśnie tę dążność przeczuwali niektórzy krytycy, między innymi Jonasz Stern, który przekonywał: „Jarema poddawała się rytmowi natury, utożsamiała się z naturą“. Kornel Filipowicz dodawał: „Zdawała się pracować tak, jakby tworząc osiągnąć chciała to, co jest cechą natury (choć nigdy natury w sensie dosłownym nie naśladowała): jej różnorodność i niepowtarzalność. W naturze nie ma przecież kształtów i osobników identycznych, istnieją tylko między nimi podobieństwa. Osobnik może być identyczny tylko sam z sobą“.
Porębski zaś intrygująco diagnozował: „Jarema buduje formy z fragmentów, segmentów podobnych do kłączy. Przy ich pomocy tworzy żywe i prężne organizmy, obdarzone własną logiką – logiką wzrostu, zmian i niespodzianek...“
Agnieszka Dauksza, Wrażliwość tkankowa. Materializm plastyczny Marii Jaremy, w: Maria Jarema. Wymyślić sztukę na nowo, red. A. Dauksza, Słowo/obraz terytoria, Fundacja Terytoria Książki, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Gdańsk-Warszawa 2022, s. 107-108