zobacz obraz w ramie
Prezentowany „obraz jest jednym ze szkiców kompozycyjnych do głośnego symbolicznego dzieła Szał uniesień z roku 1894. W swym rozwiązaniu kompozycyjnym powtarza układ dużej, ostatecznej wersji obrazu (310 x 275 cm; Muzeum Narodowe w Krakowie). Jej powstanie poprzedziły liczne szkice olejne wykonywane przez Podkowińskiego w roku 1893. Nie znana jest ich wiarygodna liczba, mimo badań nad twórczością artysty podejmowanych przez wielu history...
zobacz obraz w ramie
Prezentowany „obraz jest jednym ze szkiców kompozycyjnych do głośnego symbolicznego dzieła Szał uniesień z roku 1894. W swym rozwiązaniu kompozycyjnym powtarza układ dużej, ostatecznej wersji obrazu (310 x 275 cm; Muzeum Narodowe w Krakowie). Jej powstanie poprzedziły liczne szkice olejne wykonywane przez Podkowińskiego w roku 1893. Nie znana jest ich wiarygodna liczba, mimo badań nad twórczością artysty podejmowanych przez wielu historyków sztuki. Przy wystawie monograficznej artysty zdołano potwierdzić autentyczność czterech z nich [nie wszystkie są sygnowane], jak też ustalić istnienie przed II wojną jeszcze jednego szkicu olejnego i trzech rysunkowych. Trzy ze znanych szkiców są rozegrane w czerni oraz oranżowych i brązowych ugrach, a czwarty jest ograniczony do czerni z szarością i złocistych ugrów. /.../ Wnosząc z ostatecznego /.../ rozwiązania obrazu, dla Podkowińskiego najważniejszy był silny, zdecydowany kontrast partii „bieli i czerni“. Doszedł do niego, eliminując - na etapie szkiców - inne barwy.
Obraz został przebadany konserwatorsko oraz porównany z innymi wersjami, studiami do Szału. /.../ Dokładna analiza użytego tu warsztatu i wynikająca z niego swoboda operowania pędzlem, którą odznaczają się też inne szkice Podkowińskiego, pozwala uznać jego autorstwo“.
„Dzieje obrazu Szał uniesień, jak i towarzysząca mu - od chwili powstania - legenda, należą do najgłośniejszych i najbardziej intrygujących historii w dziejach sztuki polskiej. Ostateczną, dużą wersję obrazu malował Podkowiński długo i mozolnie - od jesieni 1893 do wiosny 1894 - w warszawskiej pracowni w pałacu Kossakowskich przy ul. Nowy Świat 19. Poprzedzały ją liczne szkice kompozycyjne, w których pod wpływem zagęszczającej się wizji, redukował gamę barwną. Zapewne już wtedy nasiliły się symptomy śmiertelnej choroby płuc, której artysta nabawił się jeszcze w czasach studenckich.
Niezwykle wrażliwy z natury, o delikatnej konstrukcji psychicznej i fizycznej, przeżywał wówczas mocno dramat zawiedzionego uczucia do żony bliskiego przyjaciela, damy z towarzystwa. Tym niespełnionym namiętnościom, powodującym wyrzuty sumienia, dawał upust w fantastyczno-symbolicznej treści swych obrazów. Tworzył je równolegle do nasyconych słońcem i promieniujących afirmacją świata pejzaży. Temu „rozdwojeniu osobowości“ dał, m.in. wyraz w rysowanym węglem Autoportrecie z 1892, w którym swą, pełną bolesnego napięcia twarz podzielił na część ukrytą w mroku i odsłonięta w świetle /.../. Jednak wielką manifestacją [targających artystą uczuć] stał się Szał uniesień. W przedstawieniu rozszalałego konia-bestii dosiadanego przez nagą kobietę, odnajdujemy moralizatorski przekaz ikonograficzny o tradycji sięgającej emblematyki XVI w. Nieokiełznany koń wyobrażał „ślepe pożądanie, ślepą namiętność“, a ponoszona przez niego kobieta - uległość zmysłom, prowadząca do zguby.
Szał uniesień został zaprezentowany warszawskiej publiczności na specjalnej wystawie „jednego obrazu“ w Zachęcie, 18 III 1894. To niezwykłe płótno intrygowało i niepokoiło widzów, przyciągało ich siłą ładunku emocjonalnego i wyzwalało najróżniejsze domysły interpretacyjne. Wrzało w salonach i prasie. Przez pięć tygodni wystawę gorszącego obrazu obejrzało 12 000 widzów, a głosy krytyki były skrajne w ocenach. Jedynie młodzi artyści, m.in. piórem poety Kazimierza Przerwy-Tetmajera, okrzyknęli Szał manifestem symbolicznej sztuki.
Temperaturę skandalu podgrzał sam twórca, który 23 IV 1894 przyszedł na wystawę i zażądał drabiny i noża. Następnie wszedł na drabinę i bez słowa komentarza, na oczach oniemiałej przypadkowej publiczności, pociął płótno. /.../ Powodów nigdy nie wyjaśniono. Staraniem przyjaciół artysty, obraz został odrestaurowany i - w lutym 1895 - pokazany na jego pośmiertnej wystawie w Zachęcie, a następnie odbył triumfalną podróż po wielu miastach, ściągając tłumy publiczności. Obraz spotkał się także z oddźwiękiem wśród artystów; i tak, na przykład, Wacław Wolski napisał o nim poemat, Wanda Stanisławska sonet, a Jan August Kisielewski uczynił go przedmiotem entuzjastycznego zachwytu „szalonej“ Julki Chomińskiej, bohaterki dramatu W sieci.
[Porównaj: - E.Charazińska, Władysław Podkowiński. Katalog wystawy monograficznej, Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa 1990, s. 32, 106, 125-128, 226, nr kat. I/54, I/120-125, nr II/250-252; liczne ilustracje]
Według ekspertyzy p. Elżbiety Charazińskiej z dn. 29 IX 2004
Obraz wzmiankowany i reprodukowany w:
- Poradnik polskiego kolekcjonera, [praca zbiorowa], Wydawnictwo Kluszczyński, Kraków [b. daty], il. na s. 70.