sygnowany l.d.: Józef Brandt | z Warszawy | Monachium
Pochód z łupami malował Brandt w Monachium, zapewne jeszcze w latach osiemdziesiątych XIX wieku.
W niewiadomym czasie, ale prawdopodobnie za życia malarza, płótno trafiło do zbiorów Zygmunta Rosińskiego z Poznania. Była to wspaniała kolekcja, licząca niemal setkę obrazów, wśród których przeważały dzieła „polskich monachijczyków” – Brandta, Wierusza-Kowalskiego, Czachórskiego, Kozakiewicza, Ejsmonda.
Obrazów samego ...
sygnowany l.d.: Józef Brandt | z Warszawy | Monachium
Pochód z łupami malował Brandt w Monachium, zapewne jeszcze w latach osiemdziesiątych XIX wieku.
W niewiadomym czasie, ale prawdopodobnie za życia malarza, płótno trafiło do zbiorów Zygmunta Rosińskiego z Poznania. Była to wspaniała kolekcja, licząca niemal setkę obrazów, wśród których przeważały dzieła „polskich monachijczyków” – Brandta, Wierusza-Kowalskiego, Czachórskiego, Kozakiewicza, Ejsmonda.
Obrazów samego Brandta było kilka; poza Pochodem z łupami także Przewóz rannych, Epizod z wojny szwedzkiej, Pojmanie na arkan, Na polowanie czy Jarmark w Bałcie. W latach 1918 i 1919 Pochód z łupami był pokazywany na wystawach w Poznaniu i w Warszawie, a w roku 1920 wraz z resztą kolekcji Rosińskiego został zdeponowany w nowo utworzonym Muzeum Wielkopolskim w Poznaniu, gdzie w latach międzywojennych był ozdobą galerii malarstwa polskiego.
Wycofany z muzealnego depozytu tuż przed II wojną światową, w marcu 1941 znalazł się w warszawskim Salonie Sztuki „Skarbiec”, wstawiony tam przez panią Bronisławę Rakowiczową z Poznania razem z kilkoma innymi płótnami ze zbiorów Rosińskiego. Według informacji podanych w artykule Wandy Czernic-Żalińskiej, właścicielki „Skarbca” (patrz bibliografia), obraz zakupił wówczas inż. Wołkowicz z Warszawy, który i „w następnych latach okupacji nabywał w „Skarbcu” arcydzieła malarstwa polskiego. Gromadził je w swoim mieszkaniu przy ulicy Jasnej. Ocalały z Powstania 1944 r., ale Niemcy je wywieźli”. Po wojnie inż. Wołkowicz – ze skutkiem niewiadomym autorce artykułu – poszukiwał utraconych dzieł sztuki.
Nieznane były też losy Pochodu z łupami; jeszcze w latach siedemdziesiątych obraz uchodził za zaginiony; wypłynął stosunkowo niedawno, jako własność prywatnego kolekcjonera.
Józef Brandt był jednym z najwybitniejszych polskich malarzy-batalistów, odtwórcą epizodów z historii polskich wojen kresowych, wojen szwedzkich XVII wieku, autorem obrazów rodzajowych. Studia malarskie rozpoczął w Paryżu, a od 1863 kontynuował je w Monachium, gdzie wkrótce stał się tzw. „generałem”, przywódca tamtejszej, polskie kolonii artystycznej i nauczycielem wielu młodszych artystów.
W jego bogatej twórczości obok scen dynamicznych, pełnych rozmachu i gwałtownego ruchu pojawiają się kompozycje bardziej wyciszone, obrazy o spokojnym, jakby spowolnionym rytmie, przesycone specyficznym, sugestywnym nastrojem melancholii, wyczekiwania czy nużącego trudu podróży. Wśród nich powtarza się często motyw pochodów i przemarszów wojsk ciągnących przez stepowe równiny.
Jednym z takich obrazów jest Pochód z łupami, wymieniany w literaturze również jako Powrót z wyprawy wiedeńskiej, płótno będące swoistym wyrazem rozkochania Brandta w szlacheckiej tradycji i wolnym, bujnym, pełnym wojennych przygód życiu dawnego rycerstwa, będący jakby ilustracja słów, wedle których obrazy Brandta - „prawdziwe, naturalne, swojskie ... wyglądały jak fragmenty z pamiętników Paska... albo Rzewuskiego, przetransponowane na barwy i linie” i szczególnie przemawiały do wyobraźni odbiorców.
Pochód z łupami – inspirowany właśnie „Pamiętnikami” Jana Chryzostoma Paska – należał do bardziej znanych dzieł artysty, bywał wielokrotnie opisywany i reprodukowany (patrz bibliografia).
Obraz przedstawia pochód wojsk polskich wracających spod Wiednia po zwycięstwie nad Turkami w roku 1683 i „odznacza się spokojnym rytmem narracji /.../ Malownicza grupa polskich rycerzy w powolnym ruchu przemierza bezdroża; towarzysze pancerni konwojują jeńców i wozy tureckie; na pierwszym planie, nieomal wychodząc z obrazu wprost na widza, kroczy wielbłąd z ozdobnym namiotem na grzbiecie, dalej dwa woły ciągną arbę z haremem tureckich hurys, w głębi dalsze wozy, masa ludzi i koni. Roztacza tu Brandt całą barwność i przepych Wschodu: fantazję strojów i bogactwo uzbrojenia, chorągwi, zdobycznych łupów, niezwykłość typów ludzkich. Frontalnie, panoramicznie ujęta scena wprost wciąga widza w swą iluzjonistycznie zasugerowaną przestrzeń”.
Takie frontalne ujęcie należy do ulubionych przez Brandta sposobów budowania kompozycji; podobne rozwiązanie znajdujemy chociażby w – „bliźniaczo” bliskim i powstałym mniej więcej w tym samym czasie – Obozie Zaporożców (MN w Warszawie), późniejszym Wyjeździe z Wilanowa (1887; MN w Warszawie), Składaniu sztandarów (1905; wł. prywatna) czy Bogurodzicy (ok. 1910; MN we Wrocławu).
Natomiast, przyciągające uwagę, bogactwo polskich i orientalnych akcesoriów jest wynikiem nie tylko szczególnej wagi jaką Brandt przykładał do wiernego odtworzenia realiów epoki, lecz także jego fascynacji Orientem i pasji kolekcjonerskiej.
W jego sławnej monachijskiej pracowni, zwanej powszechnie „Wschodnią”, był np. namiot turecki, różnorodna broń, tarcze, hełmy rycerskie, rzędy końskie, siodła, czapraki, kilimy, buńczuki tatarskie i tureckie, wschodnie instrumenty muzyczne i przeróżne inne zabytkowe przedmioty, które artysta przywoził z podróży na Ukrainę, wyszukiwał w antykwariatach bądź pozyskiwał od innych zbieraczy. A wszystkie te przedmioty - ciesząc oczy - były również pomocne jako rekwizyty przy malowaniu.
Świadectwem uznania i podziwu, jaki sztuka Brandta budziła wśród jemu współczesnych, także poprzez swe odwołania się do polskiego patriotyzmu i narodowej kultury, mogą być słowa Henryka Sienkiewicza, który pisał, że obrazy artysty „mówią, bo na ich widok przychodzą na myśl stare tradycje, stare pieśni i podania rycerskie, słowem wszystko to, co było, przeszło, a żyje tylko we wspomnieniach, zaklęte w czar poezji! Brandt jest po prostu poetą stepowym /.../ Czasy zamarłe zmartwychwstają pod jego pędzlem, a na widok jednego epizodu mimo woli odtwarza się w duszy cały świat rycersko-kozaczy”.
Obraz przez kilka ostatnich lat był eksponowany w Galerii Malarstwa Polskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie (jako depozyt).
Obraz wielokrotnie opisany i reprodukowany, m.in. w:
- Katalog doborowych dzieł malarstwa polskiego, Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Poznaniu, Poznań 1918, s. nlb., nr kat. 69, repr.;
- Wystawa doborowych dzieł malarstwa polskiego ku uczczeniu pamięci Józefa Brandta i A. Wierusza Kowalskiego, Muzeum im. Mielżyńskich w Poznaniu, Poznań 1918, repr.;
- Katalog doborowych dzieł malarstwa polskiego wystawionych na rzecz Polskiego Białego Krzyża w Warszawie w salach redutowych Teatru Wielkiego, Warszawa 1919, repr.;
- M. Gumowski, Muzeum Wielkopolskie w Poznaniu. Wybór i opis celniejszych zabytków oraz wybitniejszych dzieł sztuki, Seria Muzea polskie pod red. F. Kopery, Kraków 1924, s. 26, nr kat.169, il. 169 (własność Z. Rosińskiego);
- F. Kopera, Malarstwo w Polsce XIX i XX wieku, Kraków 1929, s. 337, tabl. 54 po s. 336;
- T Dobrowolski, Nowoczesne malarstwo polskie, t. II, Wyd. Ossolineum, Wrocław-Kraków 1960, s. 67, il. 31 na s. 65;
- W. Czernic Żalińska, , Salon Sztuki „Skarbiec” w Warszawie, Kalendarium działalności w l. 1940-50; w: „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie”, T. X, Warszawa 1966, s. 473 i 481;
- T. Sowińska, Józef Brandt, Warszawa 1976, s. 34, i. na s. 31 (jako obraz zaginiony);
- I. Olchowska-Schmidt, Józef Brandt, Kraków 1996, il. na s. 65 (własność prywatna);
- E. Micke-Broniarek, Józef Brandt, Wrocław 2005, s. 53-54, il. na s. 53;
- 1000 arcydzieł malarstwa polskiego, [praca zbiorowa] Wydawnictwo Kluszczyński, Kraków 2008, tekst il. s. 242.