sygn. p.d.: Lebenstein 1964
sygn. na odwr. l.g.: Lebenstein | “animal IV” | 1964
na g.l. krosna dwie nalepki: 1. ART TRANSIT S.A. z danymi obrazu, 2. EXPO ZACHĘTA | VARSOVIE | 4/32, na pionowej prawej listwie nalepka wystawowa Centralnego Biura Wystaw Artystycznych - Zachęta z danymi obrazu i numerem kat. 41, poniżej stempel słynnego paryskiego producenta i sprzedawcy materiałów malarskich SENNELIER,
Na lewej pionowej listwie krosna napis: 45, poniżej pieczątka Galer...
sygn. p.d.: Lebenstein 1964
sygn. na odwr. l.g.: Lebenstein | “animal IV” | 1964
na g.l. krosna dwie nalepki: 1. ART TRANSIT S.A. z danymi obrazu, 2. EXPO ZACHĘTA | VARSOVIE | 4/32, na pionowej prawej listwie nalepka wystawowa Centralnego Biura Wystaw Artystycznych - Zachęta z danymi obrazu i numerem kat. 41, poniżej stempel słynnego paryskiego producenta i sprzedawcy materiałów malarskich SENNELIER,
Na lewej pionowej listwie krosna napis: 45, poniżej pieczątka Galerie Gmurzynska w Kolonii i fragmenty dwóch nalepek.
Obraz wystawiany:
- Jan Lebenstein, Musée Grimaldi, Antibes, 21 VIII - 3 X 1964, poz. kat. 25
- Créatures abominables de Jan Lebenstein et “Carnet intime”, Galerie Lacloche, Paryż, 5 XI- 5 XII 1964, poz. kat 4;
- Jan Lebenstein. Monströse Kreaturen und “Carnet intime”, Galerie Gmurzynska, Kolonia, IX 1965, poz. kat. 9;
- Jan Lebenstein, Galeria Hammerslund, Oslo, 4-20 XI 1965, poz. kat. 9;
- Jan Lebenstein, Galeria Zachęta, Warszawa IV – V 1992, spis kat. na wkładce, poz. 41 (z błędną datą 1963).
Po wielkim sukcesie “figur osiowych”, marszandzi oczekiwali od Lebensteina pozostania w kręgu znanych już i uznanych motywów, co mogło oznaczać dla artysty niemożność rozwijania przez dłuższy czas innych wątków formalnych i tematycznych. Malarz poszukiwał jednak nowych źródeł inspiracji. Wspominał później: Olśnieniem było odkrycie galerii paleontologii w Jardin des Plantes, która z kolei była dla mnie większym panteonem aniżeli Panteon obok. Bo to był panteon w zasadzie wszystkich starszych braci, całego rodzaju stworzeń, łącznie z nami. Podany w formie przetworzonej, kompletnie pozbawionej rzeczywistości, tej utylitarnej, już wyabstrahowanej. Czyli jednak krok do sztuki, bo sztuka jest tylko rzeczywistością wyabstrahowaną, niczym innym. I przez to jest realna. W Jardin des Plantes czułem tę realność, realność istnienia tych zwierząt. Nie chciałem w tym następnym etapie imitować czy małpować tego czy innego ichtiozaura, tylko była to rzeczywista metafora skamieniałego świata, świata nieistniejącego, świata, w którym jeszcze, pomimo wszystko, tli się życie po dzień dzisiejszy. (...) Zacząłem malować “zwierzęta”, inspirowany poprzez uprzednio robione notatki. Stwory te zastygłe są w ruchu, może lepiej powiedzieć - w skurczu. Zależało mi teraz na przedstawieniu w sposób żywy pewnych sytuacji, które ujmowałem symbolicznie, przedstawiając w swej relacji zarówno zwierzęta, jak i ludzi. Nieważne, czy relacja ta jest imaginowana, pochodzi z natury czy jest rzutowana z własnego wnętrza - musi być tylko prawdziwa. Nastąpiło tu właściwie połączenie świata zwierzęcego z ludzkim, co traktowane jest przeze mnie symbolicznie - zestawienie to służy mi do określenia sytuacji, które istnieją między ludźmi.
Łukasz Kossowski, Jan Lebenstein (1930-1999), Warszawa, 2006, s. 49-53.
Nowe obrazy pokazał artysta na szeregu wystaw w 1964 i 1965 r., m.in.w Antibes, w Paryżu, w Kolonii i w Oslo. Po obejrzeniu wystawy obrazów Lebensteina w Paryżu, w Galerii Lacloche, polski krytyk sztuki Aleksander Jackiewicz napisał w swoim Dzienniku 9 listopada 1964: Na ścianach przedpotopowe potwory: smoki, ichtiozaury, jaszczury. Jakby ponalepiane na ściany, jakby na nich rozgniecione. Chwilami nie czuje się w nich dzieła rąk ludzkich. Są jak ciała organiczne, które przed milionami lat, w momencie kataklizmu, przylgnęły do ścian skalnych i tak już zostały, i - wyjęte z ukrycia - skały, z owymi szczątkami ciał i skorup, zostały sprowadzone do Galerii Lacloche, gdzie się wystawa odbywa. Są płaskie, a prawie trójwymiarowe, brudnozielone, brunatne, żółtawe. Materia ich ciężka, chropawa, na krańcach - w zaniku, albo dopiero w fazie rodzenia się. (...) Ich zwierzęcość jest autentyczna, ich zwierzęcość jest jednocześnie ludzka, przersażona, smutna, cierpiąca. (...) Wystawa Lebensteina jest szczególna (...). Jest malowanym, lepionym, pisanym na malarskim płótnie poematem.
Aleksander Jackiewicz, Dziennik, w: “Życie Literackie” nr 50 / 13.XII.1964