sygn. l.d.: Jan v. Chelminski
Na odwrocie, nalepka z numerem (pieczęć): 1415; poniżej, przybity czterema gwoździkami, kartonik (tuszem): JAN CHELMINSKI | PARIS. | (A HUSSAR.); poniżej naklejka z numerem (druk): 5947; poniżej, przeciwnie do kompozycji, nalepka londyńskiej firmy oferującej materiały malarskie: PREPARED PANEL | [rysunek: lew-herb-jednorożec] | WINSOR & NEWTON, | ARTISTS’ COLOURMEN | To Her Majesty | AND TO | T. R. H. THE PRINCE AND PRINCESS OF WALES, | 38, RA...
sygn. l.d.: Jan v. Chelminski
Na odwrocie, nalepka z numerem (pieczęć): 1415; poniżej, przybity czterema gwoździkami, kartonik (tuszem): JAN CHELMINSKI | PARIS. | (A HUSSAR.); poniżej naklejka z numerem (druk): 5947; poniżej, przeciwnie do kompozycji, nalepka londyńskiej firmy oferującej materiały malarskie: PREPARED PANEL | [rysunek: lew-herb-jednorożec] | WINSOR & NEWTON, | ARTISTS’ COLOURMEN | To Her Majesty | AND TO | T. R. H. THE PRINCE AND PRINCESS OF WALES, | 38, RATHBONE PLACE W. | AND | NORTH LONDON COLOUR WORKS, KENTISH TOWN, N.W.; na niej pieczęć monachijskiej firmy z materiałami malarskimi Adriana Brugger’a w kształcie palety z pędzlem.
Jan Chełmiński od najwcześniejszych lat swojej twórczości z pasją malował sceny przejażdżek, polowań oraz dynamiczne kompozycje batalistyczne, w których centralne miejsce niezmiennie zajmowały konie. Po ukończeniu studiów w monachijskiej ASP zadebiutował na wystawie Kunstvereinu obrazem Przejażdżka, przedstawiającym pary w rokokowych strojach. Dzieło to natychmiast znalazło nabywcę, otwierając artyście drogę do znaczącej kariery. Z czasem Chełmiński zdobył dużą popularność wśród amerykańskich marszandów i kolekcjonerów, a jego malarstwo doskonale odpowiadało gustom zamożnej klienteli zza oceanu. Tak o jego popularności pisał już w 1894 roku Henryk Piątkowski na łamach „Tygodnika Ilustrowanego“: Od lat już kilkunastu obrazy polskich malarzy przebywają ocean, aby następnie zdobić zbiory prywatne amerykańskich krezusów, a nawet publiczne galerye i muzea tamtejsze. Los ten spotyka przeważnie utwory artystów, stale w Monachium i Paryżu osiadłych, gdyż dwa te wielkie ogniska sztuki są w ciągłej styczności z amerykańskimi handlarzami i amatorami, którzy często w nich goszczą i dobrze znają drogę do bardziej wybitnych pracowni. Lecz jeżeli nazwiska Brandta, Maksa Gierymskiego, Chełmońskiego, Kowalskiego, Czachórskiego – że wymienię tu znakomitszych – są wysoce cenione na rynkach artystycznych Stanów Zjednoczonych, to śmiało rzec można, że jeden tylko z naszych malarzy potrafił zdobyć sobie wśród szerokiego koła amerykańskiej publiczności rzeczywistą popularność. Malarzem tym jest Jan Chełmiński.
Z biegiem lat twórczość artysty, inspirowana dorobkiem jego mistrzów – Juliusza Kossaka i Józefa Brandta – coraz wyraźniej koncentrowała się wokół tematyki batalistycznej, zwłaszcza scen związanych z epoką napoleońską i udziałem polskich formacji wojskowych. Idąc śladem Brandta, Chełmiński zgromadził imponującą kolekcję broni, głównie z okresu napoleońskiego, co pozwalało mu z wyjątkową precyzją odtwarzać historyczne detale uzbrojenia, mundurów i ekwipunku. Prezentowane dzieło stanowi znakomity przykład tej pieczołowitości, łączącej malarską dynamikę z dbałością o historyczną wiarygodność.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jego malarstwa była niezwykła dbałość o detale umundurowania. Dzięki własnej kolekcji historycznej broni i wojskowych pamiątek Chełmiński z wielką precyzją odtwarzał mundury polskich formacji: granatowe kurtki, ozdobne epolety, szamerunki, czapki, proporce i wojskowe insygnia. Każdy element stroju – od guzików po końskie rzędy – malowany był z niemal dokumentalną dokładnością.
Znakomitym tego przykładem jest prezentowany obraz ukazujący adiutanta generała w pełnym galopie ruszającego Z rozkazem. To właśnie ta pieczołowitość sprawiała, że jego obrazy pełniły nie tylko funkcję artystyczną, ale również historyczną, zachowując wizualną pamięć o polskim wojsku.