Informacje o dziele:
Na odwr. nalepka (druk, atrament) z napisem: T.W.36. | 135
Od lat dwudziestych w malarstwie Karpińskiego coraz częściej pojawiały się przedstawienia kwiatów i martwych natur. Artysta wspominał – „Kwiaty i wnętrza zacząłem też malować dla siebie, okazało się jednak, że te obrazy się bardzo podobają i to mnie w niejednej ciężkiej chwili ratowało”. Namalował ich wiele. Powstawały w jego krakowskim mieszkaniu i pracowni, stąd – obok bukietów ulubionych róż czy innych kwiatów – powtarzają się ...
Na odwr. nalepka (druk, atrament) z napisem: T.W.36. | 135
Od lat dwudziestych w malarstwie Karpińskiego coraz częściej pojawiały się przedstawienia kwiatów i martwych natur. Artysta wspominał – „Kwiaty i wnętrza zacząłem też malować dla siebie, okazało się jednak, że te obrazy się bardzo podobają i to mnie w niejednej ciężkiej chwili ratowało”. Namalował ich wiele. Powstawały w jego krakowskim mieszkaniu i pracowni, stąd – obok bukietów ulubionych róż czy innych kwiatów – powtarzają się podobne motywy i zestawy „domowych” wazonów, porcelanowych figurek, filiżanek, czajniczków. Szczególnie charakterystyczny dla tych obrazów harmonijny, stonowany koloryt, ciepłe rozproszone światło oraz specyficzne zamglenie, „odrealnienie” przedmiotów i niedopowiedzenie ich kształtów współtworzą nastrój zacisznego, pogrążonego w spokojnym trwaniu wnętrza. W tych obrazach „Karpiński unika gwałtownych dysonansów, tanich efektów, jaskrawych tonacji, unika w ogóle realizmu, a na świat patrzy jakby przez zamglone okno swej pracowni. W niej zamyka się zarazem cała prawie praca twórcza artysty, tu pozują mu szeregi wykwintnych dam, tu powstają przepiękne obrazy „martwych natur”, [w których malarz] z obojętnych nieraz okruchów potrafi wydobyć nowe, ciche życie”. (F. Klein)
więcej
mniej