sygn. p.d.: Lebenstein 64
Na odwr. na płótnie sygn. i napis: Lebenstein | „La course petrifiee“ | 1964 | 60 M
na pł. zawiniętym na krosno napis: Le course petriefie
na płótnie dwie okrągłe pieczątki, na śr. listwie krosna niebieską farbą: 47.
Obraz reprodukowany w:
– Rozmowa z Janem Lebensteinem, Jerzy Stajuda, „Współczesność“ 27 IV 1965, s. 7, il. czarno-biała (pt. Bieg skamieniały).
Po międzynarodowym sukcesie, jaki odniosł...
sygn. p.d.: Lebenstein 64
Na odwr. na płótnie sygn. i napis: Lebenstein | „La course petrifiee“ | 1964 | 60 M
na pł. zawiniętym na krosno napis: Le course petriefie
na płótnie dwie okrągłe pieczątki, na śr. listwie krosna niebieską farbą: 47.
Obraz reprodukowany w:
– Rozmowa z Janem Lebensteinem, Jerzy Stajuda, „Współczesność“ 27 IV 1965, s. 7, il. czarno-biała (pt. Bieg skamieniały).
Po międzynarodowym sukcesie, jaki odniosły cykle Figur kreślonych i Figur osiowych (1956-1960), wbrew wszelkim naciskom ze strony krytyki, Lebenstein poddał swoje dotychczasowe malarstwo całkowitej metamorfozie. Nastąpiła przemiana Figur osiowych w struktury horyzontalne. Do powstania Bestiarium przyczyniła się fascynacja Lebensteina galerią paleontologii w Jardin de Plantes w Paryżu. „W Jardin des Plantes czułem tę realność, realność istnienia tych zwierząt. Nie chciałem w tym następnym etapie imitować czy małpować tego czy innego ichtiozaura, tylko była to rzeczywista metafora skamieniałego świata, świata nieistniejącego, świata, w którym jeszcze pomimo wszystko, tli się życie po dzień dzisiejszy“. Powstało zadziwiające bestiarium. To – jak się wyraził zaprzyjaźniony z malarzem konserwator z Jardin des Plantes – zwierzęta, których na ziemi nigdy nie było, ale które mogłyby ją zamieszkiwać. Prawdopodobieństwo owo leży w antropologicznym charakterze bestii.
Wspomina artysta: Zacząłem malować ‘zwierzęta’, inspirowane poprzez uprzednio robione notatki. Stwory te zastygłe są w ruchu, może lepiej powiedzieć w skurczu. Zależało mi teraz na przedstawieniu w sposób żywy pewnych sytuacji, które ujmowałem symbolicznie, przedstawiając w swej relacji zarówno zwierzęta jak i ludzi. Nieważne czy relacja ta jest imaginowana, pochodzi z natury czy jest rzutowana z własnego wnętrza – musi być tylko prawdziwa. Nastąpiło tu właśnie połączenie świata zwierzęcego z ludzkim, co traktowane jest przeze mnie symbolicznie – zestawienie to służy mi do określenia sytuacji, które istnieją między ludźmi. Właściwie są to anegdoty opowiadane własnym językiem, a czasem i bełkotem. (Łukasz Kossowski, Jan Lebenstein [1930-1999], Warszawa 2006, s. 49)