wymiar całkowity w ramie
PORZUĆ ŻAŁOBĘ, 1916
olej, tektura
100,5 x 70,7 cm
sygn. l.d.: J. Malczewski | 1916
wzdłuż wszystkich krawędzi ślady po gwoździach, którymi tektura przybita była do krosna
na odwrocie w p.g. narożniku numer (niebieską kredką): [...] | K 1.50
POWRÓT RYCERZA, 1916
olej, tektura
100,5 x 71 cm
sygn. l.d.: J Malczewski | 1916
wzdłuż wszystkich krawędzi ślady po gwoździach, którymi te...
wymiar całkowity w ramie
PORZUĆ ŻAŁOBĘ, 1916
olej, tektura
100,5 x 70,7 cm
sygn. l.d.: J. Malczewski | 1916
wzdłuż wszystkich krawędzi ślady po gwoździach, którymi tektura przybita była do krosna
na odwrocie w p.g. narożniku numer (niebieską kredką): [...] | K 1.50
POWRÓT RYCERZA, 1916
olej, tektura
100,5 x 71 cm
sygn. l.d.: J Malczewski | 1916
wzdłuż wszystkich krawędzi ślady po gwoździach, którymi tektura przybita była do krosna
na odwrocie w p.g. narożniku numer (niebieską kredką): N[.] | K 1.50
Dyptyk przykuwa uwagę przede wszystkim niezwykłym, niespotykanym dotychczas układem. Nie są nam znane
żadne inne kompozycje Jacka Malczewskiego, które obrazy o takim formacie łączyłyby w ten sposób. Biorąc
jednak pod uwagę prowadzenie jesiennego pejzażu, a zwłaszcza ścieżki, możemy przypuszczać, że jest to
konsekwentne i zaplanowane działanie samego artysty.
Kolejnym natychmiast przyciągającym uwagę i zaskakującym oko widza elementem jest mistrzowsko
namalowana, w śmiałym skrócie perspektywicznym, postać rycerza leżącego na noszach. Wyciąga on ręce w
kierunku zmierzającej do niego kobiety, która właśnie zrzuciła z głowy czarny welon.
Malczewski, wychowany przez ojca na poezji Juliusza Słowackiego, uważał, że powołaniem artysty jest
pielęgnowanie wolnościowych dążeń narodu. Od Jana Matejki artysta przejął posłannictwo narodowej sztuki,
jednak nie podążył drogą swojego profesora i nie oddał się malarstwu historycznemu. Twórczością swoją
wyrażał targające nim uczucia i pędzlem walczył o wolność. Zagadnienia bytu i śmierci, zniewolenia i długiej,
ciężkiej drogi do upragnionej wolności, to motywy towarzyszące artyście przez całe jego życie twórcze.
Jacek Malczewski prawie nigdy sam nie nadawał tytułów swoim dziełom. Sam też nigdy nie tłumaczył
symboliki zawartej w swoich obrazach. Uważał, że ludzie nie dostrzegali w jego dziełach zamierzonej przez
niego wymowy. Wobec braku zrozumienia pytany o nią, odsyłał rozmówców najczęściej do prof. Jana Bołoz-
Antoniewicza - organizatora jego wystaw i autora katalogów. W związku z brakiem objaśnienia wymowy
dyptyku sami podejmujemy próbę jej odczytania.
Wydarzenia Wielkiej Wojny nasilają w twórczości Malczewskiego patriotyczne alegorie. Powracają tematy
podejmowane przez artystę już na początku jego drogi twórczej. Wychowany w duchu romantycznego
patriotyzmu, zafascynowany był poezją Juliusza Słowackiego, a nade wszystko poematem Anhelli. Kwestie
zniewolenia, długiej, trudnej drogi do niepodległości i odrodzenia Rzeczpospolitej, były głównymi motorami
twórczości Malczewskiego. Odwołania do dzieł wieszcza można znaleźć w znakomitej większość obrazów
malarza. Tak jest również w przypadku prezentowanego dyptyku.
Przedstawiony na obrazie rycerz w zdobnej zbroi, odziany w sybirski szynel, leży na noszach. Element ten
powtarza się w kompozycjach Malczewskiego zatytułowanych Powrót, w których to zesłańcy po długich latach
tułaczki i znoju powracają, nie zawsze żywi, do ojczyzny. Podobnie jest i w naszym obrazie. Rycerz dla
Malczewskiego był alegorią wielkiego człowieka, a szynel – zniewolenia.
W poemacie Słowackiego, po odkupieńczej śmierci Anhellego, pojawia się zbrojny rycerz, który nawołuje do
zmartwychwstania i zemsty na ciemiężycielach. Mamy tu zatem obraz mogący przedstawiać naród polski jako
wyczerpanego tułacza i rycerza wzywającego do powstania. Po latach niewoli i cierpień, które doprowadziły go
na skraj życia, ma nadzieję na odrodzenie narodu. Tę nadzieję może dawać mu postać kobiety, do której wyciąga
ręce. Postać kobieca przywodzi na myśl postać Ellenai, która wraz z Anhellim, odkupicielem narodu,
przemierzała sybirskie pustynie i cmentarzyska. Pejzaż, znajdujący się za nią, ukazuje pozbawione chwały
mogiły, z małymi krzyżami sterczącymi nad darnie. W dalszej perspektywie, tuż za przewracającym się płotem,
rozpościerają się niemal bezkresne przestrzenie. Młoda kobieta, która ma już za sobą długą, krętą drogę
okupioną cierpieniem i licznymi ofiarami, których groby mijała, wkracza na ostatnią prostą, na której znajduje
się czekający na nią rycerz. Kobieta, widząc go, zdejmuje z głowy i odrzuca za siebie żałobny welon.
I tak jak Słowacki nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy ofiara i cierpienia Anhellego dadzą Polsce
odkupienie, tak samo odpowiedzi na to pytanie nie znajdujemy w obrazie Malczewskiego. Pytanie o dalsze losy
przyszłych pokoleń pozostaje bez odpowiedzi, a jesienna aura może oznaczać, że do odrodzenia musi minąć
jeszcze trochę czasu, ale po zimie zawsze przychodzi wiosna.
Możliwy jest również wątek osobisty w prezentowanym dyptyku. Malczewski malował bowiem samego siebie,
jako rycerza w zbroi i szynelu. Z wrogiem walczył nie zbrojnie, lecz swoją sztuką. Możemy więc przypuszczać,
że leżący na noszach rycerz jest też odzwierciedleniem samego artysty, który po latach udręki związanej z
niedolą narodu polskiego powraca do ojczyzny i ukochanej kobiety, mając nadzieję na ich ponowne złączenie.
Możliwe jest tu zatem odniesienie do innego poematu Słowackiego, do Beniowskiego. W 1912 roku Malczewski
stworzył tryptyk nawiązujący do tego poematu. Jego centralną część (zdjęcie na sąsiedniej stronie, po lewej –
Błędny ognik, MNP) stanowi postać Beniowskiego leżącego w rozkopanej mogile z otwartymi ramionami,
oczekującego nadejścia ukochanej Anieli. Obraz o nieznacznie zmienionej kompozycji prezentowaliśmy na
aukcji w 1997 roku (fotografia po prawej). W naszym obrazie rycerz leży na noszach i wyciąga ręce w stronę
kobiety, która może odnosić się do postaci Anieli, a w przypadku Malczewskiego do Marii Balowej. Jednym z
przypuszczalnych powodów rozstania kochanków była chęć poświęcenia się artysty, który na ołtarzu ojczyzny
miał złożyć największy swój skarb. W roku powstania naszego dyptyku mijają zaledwie dwa lata od ich
rozstania, więc pragnienie połączenia się z ukochaną może być u artysty w dalszym ciągu niezwykle silne.
Ciemne, kędzierzawe włosy oraz wydatny nos wskazują na postać Marii Sozańskiej jako bohaterki dyptyku.
Pierwszy znany nam portret Marii pędzla Jacka Malczewskiego powstał w 1906 roku. Od tamtej pory pojawiała
się ona jako modelka mistrza na przestrzeni wielu lat. Po rozstaniu z Marią Balową, to jej twarz miały
mitologiczne Eurydyki, Pytie, Muzy a nawet Polonie. W twórczości Jacka Malczewskiego często pojawiały się
tylko te kobiety, których uroda bądź charakter wywarły na nim wrażenie. Uroda Marii Sozańskiej, jej twarz o
dużych oczach i lekko orlim nosie, okolona kędzierzawymi, ciemnymi włosami, przykuła uwagę artysty na
ponad dwie dekady. Biorąc pod uwagę postać Marii Sozańskiej, sportretowanej w górnej części dyptyku,
możemy przypuszczać, że mężczyzną leżącym na noszach jest jej mąż, Michał Sozański, którego Jacek
Malczewski portretował co najmniej dwukrotnie. W 1913 roku powstał portret przedstawiający Sozańskiego w
tej samej starożytnej zbroi, przesuwającego paciorki różańca w dłoni (obecnie w Muzeum Śląskim we
Wrocławiu). Prawdopodobnie szlachetne rysy twarzy Sozańskiego, jego wojskowe doświadczenie oraz
zaangażowanie w sprawy niepodległościowe sprawiło, że Malczewski w 1913 roku przyoblekł jego postać w
rycerską zbroję. Zarówno postać Marii Sozańskiej, jak i charakterystyczny wydatny wąs i prosty szpiczasty nos
pozwalają nam przypuszczać, że to właśnie on jest powracającym rycerzem.