sygn. długopisem p.d.: Wacław Piotrowski
Proweniencja: obraz pochodzi ze spuścizny po artyście.
W roku 1927 otrzymał nagrodę m. Warszawy, w 1928 znów nagrodę na wystawie “przedolimpijskiej”, potem jeszcze w roku 1933 medal srebrny na wystawie w Zachęcie. Wtedy był u szczytu powodzenia, krytycy nie szczędzili mu pochwał, zarówno konserwatywni jak rzecznicy awangardy. Obrazy jego chwalił Konrad Winkler a Stefania Zahorska pisała w roku 1928: “Piotrowski zadziwił poważn...
sygn. długopisem p.d.: Wacław Piotrowski
Proweniencja: obraz pochodzi ze spuścizny po artyście.
W roku 1927 otrzymał nagrodę m. Warszawy, w 1928 znów nagrodę na wystawie “przedolimpijskiej”, potem jeszcze w roku 1933 medal srebrny na wystawie w Zachęcie. Wtedy był u szczytu powodzenia, krytycy nie szczędzili mu pochwał, zarówno konserwatywni jak rzecznicy awangardy. Obrazy jego chwalił Konrad Winkler a Stefania Zahorska pisała w roku 1928: “Piotrowski zadziwił poważnym ujęciem zagadnień”. Dawali wyraz swemu uznaniu malarze: Wacław Husarski podziwiał “mediumiczne niejako wyczucie psychiki modela”, a Wiktor Podoski “przedziwną czujność plastyczną”.
Piotrowski uprawiał różne techniki malarskie, ale przede wszystkim był rysownikiem: tę zdolność i umiejętność zachował do końca życia. Był dobrym pejzażystą, ale nad wszystko portrecistą; w wywiadzie sprzed kilku laty powiedział o sobie "Byłem i jestem eksperymentatorem psychologiem".
Władysław Tatarkiewicz, Wspomnienie o Wacławie Piotrowskim, Wacław Piotrowski. Wystawa Pośmiertna, ZPAP, Galeria Sztuki MDM, Warszawa 1969.