Na odwrocie tektury, wzdłuż dolnej krawędzi, znajduje się autentyczny napis-atest wykonany piórem i atramentem (dzisiaj zbrązowiałym i wyblakłym), przez córkę malarza Jadwigę: Autentyczność szkicu śp. Ojca Józefa Chełmońskiego stwierdzam Jadwiga Chełmońska.
Do obrazu jest załączona opinia Tadeusza Matuszczaka z października 2024 r.
Autorstwo Józefa Chełmońskiego w przypadku opisanego wyżej dzieła nie budzi żadnych wątpliwości, jest bezsprzeczne i absolutnie pewne. (...) Omawia...
Na odwrocie tektury, wzdłuż dolnej krawędzi, znajduje się autentyczny napis-atest wykonany piórem i atramentem (dzisiaj zbrązowiałym i wyblakłym), przez córkę malarza Jadwigę: Autentyczność szkicu śp. Ojca Józefa Chełmońskiego stwierdzam Jadwiga Chełmońska.
Do obrazu jest załączona opinia Tadeusza Matuszczaka z października 2024 r.
Autorstwo Józefa Chełmońskiego w przypadku opisanego wyżej dzieła nie budzi żadnych wątpliwości, jest bezsprzeczne i absolutnie pewne. (...) Omawiany szkic jest znakomitym przykładem fascynacji Chełmońskiego, zdałoby się, prozaicznym motywem zimowego krajobrazu, takiego jaki Chełmoński mógł zaobserwować z okna swej pracowni na poddaszu dworku w Kuklówce (widok na ogród). Zimowy poranek, jeszcze zaciągnięty, ale słońce wyraźnie już próbuje przebić się przez delikatne chmurki. Niebo jasnobłękitne rozciągnięte nad jasnoszarym pasmem lasku. Na wyrazistym pierwszym planie bezlistne ciemne drzewa o gałęziach oprószonych szarawym śniegiem o odcieniach fioletu i błękitu. Przed linią drzew dominująca połać śniegu o zbliżonych odcieniach. Ciemnobrązowe drzewa, silnie rysujące się na tle śnieżnobiałego pola i jasnobłękitnego nieba, stanowią centralne i pionowe elementy kompozycji. Malarska wizja artysty nadaje dziełu wymiaru poetyckiego liryzmu. Wiadomo, z zachowanych wspomnień o malarzu, że można go było często spotkać gdzieś wśród pól i łąk, najczęściej o wczesnej porze wschodu dnia lub o zmierzchu opromienionego zachodzącym słońcem. (...) Dzieło fascynuje, typową dla szkiców Chełmońskiego, wirtuozerią malarskiego warsztatu oraz prawdą i prostotą ukazywanej sceny, przepojonej silnym współ czuciem z przyrodą oraz poetyckim, pełnym liryzmu nastrojem, a jednocześnie kojącym spokojem. (...) Wyrafinowana prostota kompozycji i malarskich walorów dzieła, utwierdza mnie w przeświadczeniu, że pochodzi ono z podsumowującego okresu malarskich dokonań u końca życia malarza. Datowałbym Zimowy poranek na lata około roku 1900. Szkic ten przywołuje pamięć o doskonałym zimowym pejzażu, jaki zachwyca w dużym obrazie Chełmońskiego o tytule Sójka. Szron z 1892 roku a będącym w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.
(za opinią Tadeusza Matuszczaka)