sygn. na odwr. na płycie: BEKSIŃSKI YŃ
Obraz reprodukowany:
– Beksiński 4, Wydawnictwo BOSZ 2017, s. 102;
– Strona internetowa Archiwum promocji sztuki Zdzisława Beksińskiego
(https://www.beksinskiarchiwum.net).
Znamienną cechą malarstwa Zdzisława Beksińskiego była skłonność do powtarzania i przetwarzania tych samych motywów. Jednym z ulubionych – obok katedry i krzyża – była ludzka głowa. Wariacje na jej temat pojawiają się w każdym mediu...
sygn. na odwr. na płycie: BEKSIŃSKI YŃ
Obraz reprodukowany:
– Beksiński 4, Wydawnictwo BOSZ 2017, s. 102;
– Strona internetowa Archiwum promocji sztuki Zdzisława Beksińskiego
(https://www.beksinskiarchiwum.net).
Znamienną cechą malarstwa Zdzisława Beksińskiego była skłonność do powtarzania i przetwarzania tych samych motywów. Jednym z ulubionych – obok katedry i krzyża – była ludzka głowa. Wariacje na jej temat pojawiają się w każdym medium, w którym wypowiadał się artysta – począwszy od wczesnej rzeźby lat 60., przez obrazy z tzw. okresu fantastycznego, po grafiki komputerowe przełomu wieków. W wywiadzie udzielonym miesięcznikowi „Foto Pozytyw“ stwierdzał: Po prostu lubię malować głowę, nie umiem jednak wytłumaczyć dlaczego. Głowa jest wspaniałym polem do improwizacji. Lubię improwizować, konstruować, przekonstruowywać, a szczególnie lubię wariacje. Taką technikę spotykamy w muzyce, sądzę więc, że jest ona możliwa i w malarstwie. Żeby wariacje były powszechnie czytelne dla kogoś, kto nie jest wciągnięty w samą technikę malowania, temat tych wariacji musi być powszechnie znany. Głowa to właśnie taki temat – nawet głowa z trzydziestoma oczami, pięcioma nosami będzie nadal głową, wszyscy ją tak odczytają. Gdybym natomiast w ten sposób zaczął przerabiać jakąś mniej powszechnie znaną rzecz, powiedzmy drukarkę czy procesor komputerowy, to wszyscy by się pogubili. (cyt. za W. Banach, Zdzisław Beksiński 1929-2005, Wydawnictwo BOSZ 2021, s. 76)
Prezentowane w katalogu przedstawienie dwóch złączonych głów jest świadectwem głębokich przemian warsztatowych jakim uległa twórczość „Beksa“ w latach 90. Trafnie scharakteryzował je Wiesław Ochman: W pewnym okresie nastąpiła u Beksińskiego diametralna zmiana w realizacji obrazu. Zaczął tworzyć jakby przestrzenną siatkę z misternie poprowadzonych linii, które stwarzają wrażenie trójwymiarowości. Nie ma tu mowy o żadnym światłocieniu. Ograniczył też paletę barw, zawężając ją do trzech, czterech kolorów, w rewelacyjny sposób stosując czerń i różne odcienie szarości. Znikła z prac fabuła, której przecież i tak było niewiele, pojawił się jeden element jako temat obrazu. (W. Ochman, Wstęp [w:] Beksiński 2, BOSZ 2002, s. 6).
Uniwersalny motyw, czytelna architektonika, rzeźbiarski modelunek i monumentalny wyraz kompozycji YŃ doskonale wpisuje się w proces budowania przez Beksińskiego tzw. „własnej formy“: Właściwie chodzi mi o stworzenie jakiejś własnej formy. Chodzi o to, żeby na pierwszy rzut oka było widoczne, że jest to obraz zrobiony przeze mnie. (Liczba jego 66, Beksiński w rozmowie z C.A. Skrobałą, „Dziennik Polski“ nr 298-1, 28 XII 1995).
♣ do wylicytowanej ceny oprócz innych kosztów zostanie doliczona opłata wynikająca z prawa twórcy i jego spadkobierców do otrzymania wynagrodzenia zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku - o prawie autorskim i prawach pokrewnych (droit de suite).