sygnowany na odwr.: ZDZISŁAW BEKSIŃSKI | Z2, l.g. flamastrem: 11
W latach 90. Zdzisława Beksińskiego interesowały zupełnie inne problemy malarskie niż w tzw. okresie fantastycznym (1968-1983), kiedy “fotografował” swoje wizje w budzących grozę pejzażach metafizycznych. Tematyka - niegdyś narracyjnych, pełnych makabrycznych postaci i groteskowych rekwizytów obrazów - została ograniczona do pojedynczych, uniwersalnych motywów. Głównym środkiem wyrazu stał się kolor i charakterys...
sygnowany na odwr.: ZDZISŁAW BEKSIŃSKI | Z2, l.g. flamastrem: 11
W latach 90. Zdzisława Beksińskiego interesowały zupełnie inne problemy malarskie niż w tzw. okresie fantastycznym (1968-1983), kiedy “fotografował” swoje wizje w budzących grozę pejzażach metafizycznych. Tematyka - niegdyś narracyjnych, pełnych makabrycznych postaci i groteskowych rekwizytów obrazów - została ograniczona do pojedynczych, uniwersalnych motywów. Głównym środkiem wyrazu stał się kolor i charakterystyczny sposób operowania pędzlem: zaczął tworzyć jakby przestrzenną siatkę z misternie poprowadzonych linii, które stwarzają wrażenie trójwymiarowości. Nie ma tu mowy o żadnym światłocieniu. Ograniczył też paletę barw, zawężając ją do trzech, czterech kolorów [...] (W. Ochman, Wstęp [w:] Beksiński 2, BOSZ 2002, s. 6). Najczęściej polem warsztatowych zmagań było przedstawienie ludzkiej głowy. W wywiadzie udzielonym miesięcznikowi „Foto Pozytyw“ artysta stwierdzał: Po prostu lubię malować głowę, nie umiem jednak wytłumaczyć dlaczego. Głowa jest wspaniałym polem do improwizacji. Lubię improwizować, konstruować, przekonstruowywać, a szczególnie lubię wariacje. Taką technikę spotykamy w muzyce, sądzę więc, że jest ona możliwa i w malarstwie. Żeby wariacje były powszechnie czytelne dla kogoś, kto nie jest wciągnięty w samą technikę malowania, temat tych wariacji musi być powszechnie znany. Głowa to właśnie taki temat – nawet głowa z trzydziestoma oczami, pięcioma nosami będzie nadal głową, wszyscy ją tak odczytają. Gdybym natomiast w ten sposób zaczął przerabiać jakąś mniej powszechnie znaną rzecz, powiedzmy drukarkę czy procesor komputerowy, to wszyscy by się pogubili. (cyt. za W. Banach, Zdzisław Beksiński 1929-2005, Wydawnictwo BOSZ 2021, s. 76).
W hieratycznej kompozycji “Z2”, budzącej skojarzenia z gatunkiem oficjalnego portretu, istotą wariacji jest budowanie formy w oparciu o wysmakowane, dopełniające się zestawienie barwne. Tworzy je dominująca, malachitowa zieleń skontrastowana z silniejszymi rdzawymi akcentami. Ciepłe tony skoncentrowane w jednej osi - podłużnej bliźnie na czole i pełnych ustach - symetryzują twarz, wzmagając surowość oblicza. Pierwszym efektem konfrontacji z nim - niczym z ikonowym wizerunkiem - jest odczucie nastroju powagi i kontemplacji, kolejnym - podziw nad maestrią wykonania.