sygn. oł. p.d.: Fangor 73
Na odwr. oprawy: 4 [w kółku]. | 64 x 68,5
Kolorowe koła, których zamglone, nieostre krawędzie wywołują optyczne złudzenia wibracji lub iluzji przestrzennej, to najbardziej charakterystyczny motyw malarstwa Wojciecha Fangora. Pierwsze stworzył w 1958 roku, wyprzedzając zachodni op-art. Ich koncepcja wzięła się z jego poszukiwań przestrzennych, nie optycznych. Z okazji aranżacji malarsko-przestrzennej, wspólnej z Oskarem Hansenem i Stanisławem Zameczniki...
sygn. oł. p.d.: Fangor 73
Na odwr. oprawy: 4 [w kółku]. | 64 x 68,5
Kolorowe koła, których zamglone, nieostre krawędzie wywołują optyczne złudzenia wibracji lub iluzji przestrzennej, to najbardziej charakterystyczny motyw malarstwa Wojciecha Fangora. Pierwsze stworzył w 1958 roku, wyprzedzając zachodni op-art. Ich koncepcja wzięła się z jego poszukiwań przestrzennych, nie optycznych. Z okazji aranżacji malarsko-przestrzennej, wspólnej z Oskarem Hansenem i Stanisławem Zamecznikiem, zaprezentowanej na II Wystawie Sztuki Nowoczesnej w warszawskiej Zachęcie, artysta pisał: W 1957 roku znalazłem metodę wywoływania iluzji przestrzeni, która aktywizuje się na zewnątrz obrazu. Pomiędzy powierzchnią płótna, a widzem. Metoda ta oparta była na ciągłym bezkrawędziowym przepływie jednego koloru w drugi. Ciągły przepływ koloru czy waloru bez ostrej granicy stosowany był powszechnie co najmniej od renesansu, ale funkcja ta była ściśle związana z definicją bryły. Z jednej strony światło, z drugiej cień (...) Bezkrawędziowy przepływ jednego koloru w drugi wywołuje złudzenie przestrzeni rozciągającej się w specyficzny sposób od płaszczyzny obrazu w kierunku widza. Nazwałem ten fenomen iluzyjną przestrzenią pozytywną. W odróżnieniu od iluzyjnej przestrzeni negatywnej rozwijającej się w głąb obrazu. (cyt. za stroną FANGOR Foundation, https://fangorfoundation.org/pl/wojciech/chronologia/)
Rysunkowe odpowiedniki obrazów, wykonywane kredkami, określane zbiorczym tytułem Koła (w przeciwieństwie do obrazów, z których każdy opatrzony jest symbolem literowym i unikalnym numerem) towarzyszyły malarstwu Fangora jako autonomiczne dzieła, nie szkice czy próby do konkretnych obrazów. Efekt zamglenia i wibracji kolorów nie był, jak się wydaje, celem artysty, choć nerwowy, szarpany dukt kreski i zazębianie się barw, a także różnice walorowe mogą to sugerować. Z prac tych jednak emanuje przede wszystkim przyjemność, radość z kolorów i samej czynności rysowania. Takie właśnie, hedonistyczne podłoże ogromnej rysunkowej spuścizny Fangora – nie tylko abstrakcyjnej, również figuratywnej – odsuwa na plan dalszy myśli o formie, koncepcji, programie, stawiając wyżej estetykę, której służy nieomylna ręka.