Inne tytuły: Noc letnia w Pompei, Noc Pompejańska, Robaczek świętojański, Robaczki świętojańskie, Świętojański robaczek, Luciola, Idylla, Sielanka
/.../ Twoje obrazy mistrzu, to karty olbrzymie, które kształtów językiem mówią nam o Rzymie lepiej niż dziejopisów grube woluminy /.../ Tyś odgadł siłą ducha i w formę mistrzowską oblokłeś tę jedyną, bezwzględną i boską Prawdę, że dziś i wczoraj stoją obok siebie równe, jako dwie gwiazdy złączone na niebie i że w życiu społeczeństw jedno prawo bytu ma burza namiętności i spokój zachwytu. /.../ (z wiersza Wiktora Gomulickiego, 1877)
Henryk Siemiradzki, przez kolegów ze studiów w Petersburgu nazywany "akademikiem z przekonania", idealne piękno i pełną harmonię widział, i odnajdywał w sztuce, i kulturze antyku. Gdy "zobaczył Rzym, wszystko przestało dla niego istnieć"*, wspominała córka artysty, a Józef Dużyk, autor biograficznej opowieści o malarzu, dodaje: "to był jego świat, jego powołanie jako artysty"*.
Do Włoch przyjechał w połowie kwietnia 1872, już po studiach w Petersburgu i rocznym pobycie w Monachium. Zanim jednak osiadł na stałe w Rzymie, odwiedził jeszcze Weronę, Wenecję i Florencję, by stamtąd - na wieść o wybuchu Wezuwiusza - pośpiesznie pojechać do Neapolu, zobaczyć to niezwykłe zjawisko. Wówczas też był w Pompei, dokąd i później powracał jeszcze kilkakrotnie, znajdując wciąż nieprzebrane bogactwo motywów do swych obrazów - wszystko to, co "obszerna i jedyna kopalnia, Pompeja, dostarcza w ogromnej ilości."
O swojej podróży, która wywarła na nim niezatarte wrażenie, barwnie pisał w liście do rodziców (list z pierwszych dni maja 1872). Zwiedził wówczas muzeum, przeszedł ulicami odkopanego miasta, oglądał łaźnie, domy, portyki, podziwiał malowidła na ścianach, następnie "teatr, kilka świątyń i ulicę grobowców. Ta ostatnia jest niezmiernie ciekawą, otoczona z obu stron wspaniałymi mauzoleami z napisami i wyobrażeniami pogrzebanych osób. Jedne one po tylu wiekach nie zmieniły swego przeznaczenia: były grobami za czasów rzymskich - są nimi i teraz, na tym starym cmentarzu wyrosły nowe cyprysy, nowe kwiaty polne ..."*
Wspomnienia pompejańskiej Via dei sepolcri przez lata powracały w obrazach artysty (Elegia, Wieńczenie grobów). W tej scenerii namalował też parę kochanków z obrazu Noc w Pompei. Płótno to należy do licznego zespołu idyllicznych scen na tle śródziemnomorskiego pejzażu, scen przedstawiających często także szczęśliwe pary młodych i pięknych zakochanych (On i ona, Za przykładem bogów, Na greckim tarasie).
|
|
| Pendantem Nocy w Pompei jest obraz Południe; niemal identycznie skomponowana scena na tle tej samej drogi, przy podobnie malowanych mauzoleach, ale rozgrywająca się w pełnym blasku południowego słońca.
Tutaj parze kochanków towarzyszy pies, symbol wierności, co odnieść można i do ich miłości, i do wiernej pamięci o zmarłych. .
|
Południe - pendant do Nocy w Pompei |
|
Noc w Pompei to obraz - w swoim czasie - szeroko znany, jeszcze za życia artysty wielokrotnie reprodukowany i wymieniany w licznych artykułach bądź wzmiankach prasowych (bibliografia patrz niżej). Nadawano mu różne tytuły - Noc letnia w Pompei, Noc Pompejańska, Robaczek świętojański, Robaczki świętojańskie, Świętojański robaczek, Luciola, Idylla lub Sielanka.
Autorzy jego - znamiennych dla epoki - literackich, czasem nieco egzaltowanych opisów pisali o "przedziwnym sentymencie w omroczu spokojnej letniej nocy południowej", "melancholicznym nastroju", "niewysłowionym uroku tajemniczości i poezji" czy też o "poetycznym płomyku". Czasem - jak Zygmunt Sarnecki - znajdowali w tym płótnie także wyraz osobowości Artysty, który jest "na wskroś malarzem - a raczej - poetą polskim", bo choć "kształty którymi myśli swoje wyraża, należą do południowego świata; - dusza, które te kształty ożywia nie przestaje być polską, marzącą, północną." Ten sam autor pisze dalej: Krajobraz pełen dziwnie tęsknego uroku - odczuty przedziwnie i cudnie namalowany - posrebrza delikatnie spokojne światło księżyca. Melancholicznie przedstawiają się w nim cyprysy żałobne i droga rzymska, przedmiejska, przy której wznoszą się pomniki cmentarne, wydobywające się zaledwie z ciemnego mroku swą szaro-niebieskawą białością. Cisza panuje w obrazie - cisza przemawiająca do widza jakimś dziwnie zrozumiałym ... milczenia wyrazem. Całość obrazu prześlicznie w szczupłe ramy ujęta, obejmuje szeroki widnokrąg myśli. Na tym tle tylko dwie postacie ... On i ona, kochankowie w draperiach starożytnych siedzący na głazie grobowym, przyglądają się błyszczącemu robaczkowi, który siadł na jego dłoni. Co tu poezji, jaka harmonia /../, ile polskiej tęsknoty, a przy tym - i co najważniejsze - jaka potężna zdolność odmalowania subtelnego filozoficznego pomysłu tak prosto i zwięźle, wyraźnie, logicznie! Wobec takiego rezultatu nie należy mówić o studiach z natury, nie potrzeba zastanawiać się nad techniką. Artysta czyni ją uległa przepięknej idei, w taki sposób, że nie wiadomo gdzie się idea kończy, a gdzie sztuka zaczyna. /.../ Marząc sami, toniemy w morzu marzeń, odbijających się na twarzach bohaterów kompozycji - i razem z parą przyglądającą się lucioli, przenosimy się w sam środek krajobrazu, pozornie tylko nam obcego, bo malarz zbliżył go do nas duchem, a poeta położył na nim znamię myśli swojskiej. (Z. Sarnecki, patrz bibliografia).
Można rozważać ten "subtelny filozoficzny pomysł", "przepiękną ideę" Nocy w Pompei i drżące światełka lucioli interpretować bądź jako symbol tlącej się miłości, bądź - w połączeniu ze scenerią - w kategoriach vanitas, przemijania i ulotności życia. Ale - także i dzisiejszego widza - urzeka tu przede wszystkim nastrój cichej, pogodnej nocy letniej i to, co określano "spokojem zachwytu", "pięknem pełnym klasycznego spokoju".
Historię malowania Nocy w Pompei, możemy - z dużym prawdopodobieństwem - odtworzyć na podstawie przekazów pisanych i zachowanych dawnych fotografii. Obraz namalowany jest na płótnie; a raczej na pięciu brytach płótna składających się na jego powierzchnię (szczegóły; patrz opinia konserwatorska). Kompozycja stanowi autorskie rozwinięcie sceny z części centralnej (73,5 x 98 cm), do której od góry, dołu i obu boków doklejono pasy płótna o różnej szerokości. Są to zabiegi autorskie; w takiej formie obraz był wystawiany i reprodukowany jeszcze za życia artysty, przynajmniej od roku 1884. Na podobnie łączonym płótnie malował Siemiradzki swoje olbrzymie kompozycje, jak Świeczniki Chrześcijaństwa (385x704 cm) czy Jawnogrzesznicę (250x500 cm), nie było więc dlań niczym szczególnym, by ten sam sposób zastosować też w przypadku mniejszego obrazu, nad którym właśnie pracował. Potwierdza to, m.in. fragment z listu żony artysty, Marii Siemiradzkiej pisanego 9 stycznia 1881: "U nas, dzięki Bogu, życie spokojnie płynie, a pracowicie dla Henryka, masę obrazów ma zaczętych i kończących się. Świętojański robaczek już p o w i ę k s z o n y i na ukończeniu ..."*.
Można uznać, że artysta nie był w pełni zadowolony z pierwotnej, namalowanej już kompozycji uznając, że została ujęta w zbyt ciasnym kadrze. Postanowił ją zatem poprawić, rozwinąć i wzbogacić, wprowadzając doń więcej powietrza i przestrzeni szerzej widzianego pejzażu. Ten ciekawy proces powstawania Nocy w Pompei ilustrują także zachowane stare fotografie i reprodukcje obrazu, pomocne także w określeniu miejsc pentimenti w centralnej części rozwiniętej, ostatecznej wersji kompozycji.
|
Pierwsza z nich - pochodząca z dawnych zbiorów - przedstawia pierwotną, skromniejszą wersję kompozycji. Od wersji finalnej - poza formatem i kadrem - różni ją także inne opracowanie szczegółów, w tym szat młodzieńca, fragmentów kamiennej ławy czy roślinności. Fotografia przedstawia obraz, który nie został jeszcze ukończony - prawa stopa młodzieńca jest ledwie podmalowana, podobnie zamarkowane są stopnie schodów. Co ciekawe, widać tu także sygnaturę artysty położoną w prawym dolnym rogu obrazu, w miejscu gdzie później namalowany został kamień. |
Pierwotna, mniejsza wersja obrazu Noc w Pompei
|
Na następnej fotografii - planszy z cyklu Album Malarzy Polskich wydanej w Warszawie nakładem M. Robiczka - mamy już kompozycję rozwiniętą, wzbogaconą szerszym pejzażem ulicy, fragmentami "architektury" nagrobków, rzeźbą kamiennej ławy, roślinnością i innym opracowaniem szat młodzieńca. Niedopracowane szczegóły podstawy mauzoleum po lewej stronie świadczyć mogą, że i ta fotografia wykonana została w trakcie pracy nad obrazem.
Wreszcie trzecia fotografia, przedstawiająca obraz w wersji finalnej, zamieszczona jest w Albumie wydanym w Petersburgu w 1890 (F. I. Bułgakow; patrz bibliografia).
|
Finalna wersja obrazu, tożsama z obecnym dziełem (reprodukcja z albumu Bułhakowa, 1890) |
Komputerowy zabieg, polegający na nałożeniu na siebie fotografii wersji pierwotnej i ostatecznej, poświadcza dowodnie, że formy się pokrywają, a - widoczne dziś na powierzchni obrazu - linie połączeń brytów płótna - odpowiadają granicom wcześniejszej postaci kompozycji. Tak więc chodzi wciąż o ten sam obraz i o różne etapy jego malowania. |
Nałożenie na siebie zdjęć obu wersji |
Zarys dalszej -niepełnej jednak - historii Nocy w Pompei zarysowuje się na podstawie informacji rozsianych po różnych czasopismach, katalogach i wydawnictwach. Jak wiadomo, obraz określany był różnymi tytułami, stąd czasem, przy braku dokładniejszego opisu lub reprodukcji, trudno z całą pewnością ustalić czy autorom chodzi właśnie o to konkretne płótno, czy też inną Idyllę bądź Sielankę.
Z listu Siemiradzkiego, pisanego w grudniu 1880, wiemy, że otrzymał był on wówczas zamówienie z Berlina "od jednego z tamecznych handlarzy obrazów" i że pragnął "w przyszłości zawiązać nieustające stosunki z kupcami berlińskimi".* W świetle późniejszej wzmianki w Albumie Bułgakowa (patrz bibliografia) można wnosić, że chodzi tu o antykwariusza Fritza Gurlitta, założyciela znanego berlińskiego Salonu i Galerii Sztuki, którego firma - przed 1890 - miała być także właścicielem Nocy w Pompei.
W roku 1888 obraz był eksponowany na Internationale Jubiläums-Kunst-Ausstellung w Kunstverein w Wiedniu, a w 1890 jako Świętojański robaczek na wystawie w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie. Późniejsza informacja dotyczy wystawy w Łodzi w roku 1916, na której obraz z tytułem Robaczki świętojańskie pokazany był jako własność L. Heinzela.
Ponadto w roku 1903, na pośmiertnej wystawie prac artysty w warszawskim Towarzystwie Zachęty, pokazane było bliżej nieokreślone studium Grupa do obrazu Świętojański robaczek (patrz bibliografia).
Istnieje też - nieznana nam - replika bądź odmienna kompozycyjnie wersja obrazu Robaczek świętojański - Noc w Pompei. Wedle informacji zamieszczonej w "Kurierze Warszawskim" (nr 292, z dnia 22 października 1902, s. 4) płótno to znajduje się w zbiorach rzymskiej Akademii św. Łukasza, której członkiem artysta został w roku 1880. Potwierdza to także J. Dużyk, który używa tu określenia "obrazek"*, sugerując jego niewielki format. Warto byłoby sprawdzić i uściślić tę informację. (* dot. J. Dużyk, Henryk Siemiradzki; patrz bibliografia)
|
|
Opinia konserwatorska:
ogólny stan zachowania dobry. Obraz został namalowany na powierzchni składającej się z pięciu brytów płótna, naklejonego na płótno dublujące (część centralna: 73,5x98 cm; pas po prawej: 90x37 cm; po lewej: 90x10 cm; u góry: 9x98 cm; u dołu: 5,5x98 cm).
Obecny woskowo-żywiczny dublaż ma charakter wtórny. Poprzednio był to zapewne - używany w XIX w. - dublaż klajstrowy. Pierwotnie ślady połączeń były niemal niewidoczne i dopiero w trakcie wymiany dublażu, doklejone bryty płótna uległy separacji, a w warstwie malarskiej na ich krawędziach powstały nieznaczne odpryski. Krosno jest prawdopodobnie oryginalne.
Autorem opinii jest Piotr Lisowski, konserwator dzieł sztuki w zakresie malarstwa sztalugowego |
Zbliżenie sygnatury
|
Zdjęcie w świetle ultrafioletowym (UV)
|
Krosno i tył obrazu
|
|
Bibliografia w wyborze: obraz opisany, wzmiankowany bądź reprodukowany w:
- Henryk Siemiradzki [Album 12 współoprawnych fotografii obrazów Siemiradzkiego malowanych w latach 18721883; Album ze zbiorów TZSP, obecnie w Bibliotece Muzeum Narodowego w Warszawie];
- Idylla [luźna plansza z serii] Album Malarzy Polskich, Nakład Maurycego Robiczka w Warszawie [brw.; 18831885 ?]; fot. F.Meyer, Nowy Świat 53;
- "Karol, Pokłosie /.../ "Sielanka" Siemiradzkiego, "Kłosy" 1884, I półrocze, nr 974 z dn. 16 (28) lutego 1884, s. 142;
- "Tygodnik Ilustrowany" 1884, I półrocze, nr 63 z dn. 15 marca 1884, il. na s. 172 [Idylla]; reprodukcja w drzeworycie];
- Obrazy polskie na wiedeńskiej wystawie, "Tygodnik Ilustrowany" 1888, I półrocze, nr 277, s. 246247;
- F. I. Bułgakow, Albom Russkoj Żiwopisi. Kartiny G. I. Siemiradzkogo, C. Petersburg 1890, spis na s. 3, nr 11, tekst s. 7, tabl. nlb 8;
- Katalog nr 15, Katalog nieustającej wystawy Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Sukiennicach, Kraków 1890, nr kat. 5;
- Z. Sarnecki, "Salon" Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie (Henryk Siemiradzki Paweł Bouchard), "Świat" [Kraków] 1890, nr 19, ss. 472, 474;
- Album obrazów Henryka Siemiradzkiego, Światłodruki wydane przez T. E. Bułhakowa, S. Petersburg 1891, spis na s. 3, nr 11, tekst s. 7, tabl. nlb. 8;
- P. P. Gniedicz, Istorija isskusstw . Zodcziestwo, Żiwopis, Wajanie, Tom III. C. Petersburg 1897, ss. 544545, il. nr 692 na s. 537;
- S. Lewandowski, Henryk Siemiradzki, Warszawa 1904, s. 74, il. na s. 63; pt. Noc w Pompei (Świętojański robaczek); wydanie II, Warszawa 1911;
- Katalog Wystawy Obrazów Henryka Siemiradzkiego w Gmachu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Królestwie Polskiem [tekst także w języku rosyjskim] Królewska ? 17, Warszawa 1903, ss. 24, 25, nr kat. 169 [Grupa do obrazu Świętojański robaczek];
- E. Swieykowski, Pamiętnik Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie 1854-1904, Kraków 1905, s. 142 [Świętojański robaczek na wystawie w roku 1890];
- Katalog wystawy obrazów, rzeźb i
|